corn_flakesZjadając je szybko na śniadanie albo jako przekąskę w ciągu dnia z pewnością wielu z nas nie ma pojęcia, że zażywa lek. I to lek nie byle jaki…

Zaczęło się od niewinnych krakersów…

Pewnego razu amerykański pastor i dietetyk Sylwester Graham postanowił znaleźć sposób dzięki, któremu ludzie opanowaliby swoje żądze seksualne. Wpadł na pomysł jedzenia krakersów. To one około 1829 roku miały stać się cudownym antidotum na tę… dolegliwość.

Być może mam zbyt mało wiedzy na temat zachowań w XIX wieku, jednak jeżeli ktoś uważa masturbację za chorobę społeczną, to co tam się działo na ulicach. Ludzie ganiali z po ulicach z rękami w majtasach? Z pewnością nie, ale pruderyjny Graham do końca swoich dni przekonywał o cudowności swojej diety. Miała ona powstrzymywać popęd seksualny, a w szczególności diabelski onanizm przez, który jak mówił Sylwester można oślepnąć albo i oszaleć.

Skończyło na lewatywie płatkami…

Z czasem zwolenników diety Grahama zaczęło brakować. Jednak nie martwcie się na straży naszej seksualności pozostał zwolennik odchodzącego w niepamięć Sylwestra, czyli dr John Harvey Kellogg. Dyrektor sanatorium Battle Creek w stanie Michigan z początku zaczął serwować swoim pacjentom, a potem reklamować także innym kolejny cudowny lek – płatki kukurydziane. John „uważał, że to najlepszy sposób na pohamowanie doznań w genitaliach i zapobieganie masturbacji u obu płci”. Sądził, że ich jedzenie wyleczy z masturbacji, a gdyby nie zadziałały doradzał… lewatywę płatkami kukurydzianymi u dziewcząt.

Jednak, to i tak jedna z najmniej drastycznych metod opisanych i doradzanych przez pana doktora. W swoim popularnym wówczas dziele Kellogga „Leczenie samogwałtu i jego konsekwencji” możemy przeczytać o takich oto sposobach zapobiegania masturbacji: chroniczna masturbacja u chłopców była leczona poprzez zaszywanie ich napletków srebrnym drucikiem, albo – w cięższych przypadkach – by zniechęcać młodzieńców stosowano obrzezanie bez znieczulenia. U dziewczyn Kellogg proponował m.in. przypalanie łechtaczki fenolem, usuwanie łechtaczki, lewatywę z zimnej wody i jogurtu oraz drażnienie organów seksualnych, tak żeby nie były zdatne do użytku…

Sam John powstrzymywał się od seksu i oczywiście masturbacji, która miała powodować szaleństwo, impotencję, padaczkę, trądzik, wady postawy i ślepotę. Jak to się działo, że ludzie walili drzwiami i oknami do pana doktora? To trudno mi stwierdzić, wiemy natomiast już dziś, że onanizm powoduje jedynie: zmniejszenie ryzyka raka prostaty, działa antydepresyjnie i poprawia odporność organizmu.

Dla zainteresowanych tematem i lubiących komedie polecam film o Johnie i jego metodach leczniczych „Droga do Wellville”.

Nie powstałyby, gdyby ktoś się nie zagapił

Brat doktora Johna Will Keith zajmował się w zakładzie przygotowywaniem posiłków. Pewnego dnia Willa coś pochłonęło i na śmierć zapomniał o gotującej się pszenicy. Jednak wyrzucać jedzenie? Cóż to byłoby za marnotrawstwo. Bracia postanowili rozwałkować powstałą papkę, z papki powstały grudki, które po wysuszeniu stały się chrupiącymi płatkami.

Panowie wyczuli dobry interes i postanowili opatentować swój produkt. I tak też zrobili otrzymując go 14 kwietnia 1896 roku. Pierwsze płatki były zrobione z pszenicy, ale udane eksperymenty z jęczmieniem i kukurydzą sprawiły, że zboża te także znalazły się w podaniu patentowym.

Od leku do sukcesu handlowego

Willa bardziej interesowały pieniądze niż możność powstrzymania plagi onanizmu. Stwierdził, że po dodaniu do płatków cukru staną się one hitem na rynku. W 1906 roku powstała firma Battle Creek Toasted Corn Flake Company, a w 1922 roku została zmieniona na Kellogg Company. I jak się domyślacie odniosła upragniony i przewidziany przez Willa sukces.